Dzisiaj mija 5 rocznica śmierci mojego Współautora i Najlepszego Przyjaciela jakiego miałam Szczęście w życiu spotkać. Przyjaciela - oddanego całym Sercem, Wielkim śercem osobom, których cenił i szanował. Władek Kuruś-Brzeziński zmarł, ogromnie cierpiąc. Samo wspominanie o jego Cierpieniu wyciska łzy z oczu i ściska serce. Pozwoliłam sobie napisać na moim ulubionym Portalu Rybackim, bowiem umieściłam tutaj parę wspólnych terkstów. Ponadto Władek nie był rybakiem, natomiast Jego starszy syn pływał na rybakach. 0statnio w Transoceanie. Może gdzieś we Wszechświecie przebywa i czyta, że się o nim pamęta. Władku, do ostatnich chwil będę Ciebie wspominała - za Twoja wyrozumiałość dla ludzkich słabości, za przyjażń i lojalność wobec mnie. Śpij w Spokoju, zasłużyłeś na to swoim Całym Uczciwym, Dobrym życiem.
Nigdy łzy nie obeschną Póki pamięć istnieje - MOJA.
|