Header image Hej, Hej Rybacy!
Strona byłych studentów Wydziału Rybactwa Morskiego
Gadulec - forum Rybaków i Sympatyków
      Strona główna : : Galeria : : Forum
Teraz jest Pt lis 22, 2019 11:47 am

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Wt paź 13, 2009 5:01 pm 
Offline
Autor TRiS
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N wrz 28, 2008 11:43 am
Posty: 369
Lokalizacja: Szczecin
Moje lato, moje wakacje 2009 roku /cz.2/

Przede mną stał piękny chłopiec, blondyn, złotowłosy, śliczny jak marzenie. Krótkie blond włosy, grzywka trochę ciemniejsza, wesołe oczka, mój, mój jakże wyczekiwany przez osiem lat Prawnuk - Calvin. 0statnio widziałam Calvina, jako trzylatka, rozrabiającego, rzucającego czym się dało, uciekającego, szalejącego nad rzeką w Bad Ems. Biegał za nim jego chrzestny Andrzej, a ja stałam nad brzegiem sparaliżowana strachem, ,,czy ten łobuziak nie wpadnie do rzeki,,. Teraz stał przede mną przecudnej urody chłopiec, trochę zawstydzony, onieśmielony swoją Prababcią /mną/. . Rozpłakałam się. Tak marzyłam Calvin, tak marzyłam czy Ciebie kiedyś zobaczę, bo dzielą nas setki kilometrów. I moje marzenie spełniło się – mówiłam sama nie wiedząc do kogo.
- No Skarbie mój, zobaczyliśmy się wreszcie, Ty mnie nie pamiętasz, ja Ciebie jako małego rozrabiakę. Widzisz swoją starą Prababcię. Calvin spojrzał na mnie, zanim zaczęłam go znów ściskać, pokiwał głową i powiedział – Nie jesteś stara, jesteś młoda i ładna.
Cóż może być milszego niż słowa wypowiedziane przez mojego ukochanego Prawnuka. Marzenia moje się spełniają. Mam trochę szczęścia. Ja już nie mam zamiaru żadnym samochodem jechać do Niemiec i wracać także tym samym środkiem lokomocji. Ten przejazd osiem lat temu był moim ostatnim w tamte strony. Przywiozłam bagaż chorób – dwustronne zapalenie płuc, kaszel, katar i różnego rodzaju inne choroby dróg oddechowych. Do samolotu nie wsiądę. Ja muszę stać twardo na tej naszej Matce Ziemi, mieć grunt pod nogami. Ten rok nie był dla mnie łaskawy, same choroby. 0peracja, wypadki, jeszcze odczuwam skutki tych nieszczęść.
0d pierwszego wejrzenia pokochałam najgoręcej, całym sercem Calvina, pięknego, złotowłosego chłopca. Calvin także nie był onieśmielony, zachowywał się jak byśmy przebywali ze sobą całe lata, codziennie. Mój chłopiec, najpiękniejszy, najmilszy, najdroższy. Mam ich czwórkę, dwie wnuczki. Madzia, mama Calvina mieszkająca w Niemczech, urodzona w Szczecinie, małą siedmioletnią Majusię uczennicę, dumną ze swojej szkoły, zadowoloną z siebie pierwszoklasistkę, młodszego brata Madzi /Magdaleny/ 19-letniego Michała i Calvina-prawnuka, starszego od swojej cioci Mai o cztery lata. Trudno się rozeznać w tej koligacji rodzinnej, prawda?
Starszą wnuczkę Madzię urodzoną w Szczecinie miałam u siebie do ośmiu lat jej życia. Potem wyemigrowała do Niemiec wraz ze swoją mamą, Michał urodził się w Niemczech, Calvin także w Niemczech a Maja w Szczecinie i mam nadzieję, że pozostanie w tym naszym pięknym, ukochanym mieście, tak bardzo ostatnio zaniedbanym przez ... wiadomo przez kochaną władzę. Zamiast budować, niszczy się to co jeszcze zniszczyć się da.
Spojrzałam na Calvina. Coś dziwnie znajomego uderzyło mnie w jego delikatnej, chłopięcej urodzie. Mam wnuczęta ładne – tutaj się chwalę – urodziwe, jednak Calvin kogoś mi przypominał. Spojrzałam na swojego męża – nie powiedziałam tego głośno, pomyślałam, tylko, że delikatny, subtelny jak mój mąż a jego Pradziadek. Chociaż właściwie nasza
Rodzina jest podobna jak rodzina.
Jest GOŚĆ musi być prezent. Byle prędzej bo sklepy nam zamkną. Pojechaliśmy na ul.Jagiellońska, Calvin wybrał sobie Lego i coś tam jeszcze i do domu. Przyjechaliśmy, ja znów wpatrywałam się w swojego Prawnuka jak w obrazek, posiedzieliśmy, porozmawialiśmy i Calvin spać do Cioci Dany a na drugi dzień na obóz integracyjny do Brzózek.
Jak on sobie poradzi w tych Brzózkach, bo dziewczynki były z Niemiec, a reszta to polskie dzieci. Calvin ani słowa po polsku. Zawieżli Calvina to znaczy jego Babcia Małgorzata i Praciocia Dana. Pobyły tam cały dzień i wróciły zostawiając naszego blondynka Calvina. W Brzózkach przebywała także Maja /7-letnia ciocia Calvina/.
Gdy pojechałyśmy z Daną do Brzózek martwiłam się jak Calvin dał sobie radę z polskimi dziećmi, bo do niemieckich dziewczynek jakoś nie lgnął. Jedna z nich była śliczną Mulatką, o pięknej cerze i prześlicznych włosach. Jednak to na naszym 11-latku nie robiło żadnego wrażenia. Szybko nauczył się nieżle polskiego języka, lecz niektóre słowa nie nadają się do powtórzenia. Calvin chodził za mną, ja za nim aby się nacieszyć tym moim prześlicznym Prawnuczkiem. Zauważyłam, że Maja, która lubi towarzystwo dzieci i konie była trochę jakby zazdrosna.
0statni dzień pobytu dla niektórych, w tym także dla Mai i powrót do Szczecina. Jeszcze parada konna, gdzie Maja miała pokaz solowy, wsiadania, zsiadania, galop, nie galop i niestety powrót. Ja z Daną i Mają do Szczecina a Calvin został jeszcze jeden dzień dłużej, bo miała po niego przyjechać Babcia Małgorzata z Frankfurtu i z nią miał wracać do domu, nie wstępując już do jej rodzinnego miasta Szczecina.
Pożegnałam się z Calvinem, łzy same cisnęły się do oczu. Co zrobić – tak daleko jesteś, tak daleko, Prawnusiu. Przyrzekam, że na przyszły rok na wakacje pojedziesz ze mną nad morze, do Międzywodzia, Międzyzdrojów. Cały turnus będziesz nad morzem. – A ja – odezwała się Maja, czy ja także? – Jak będziesz grzeczna, to zobaczymy. Po powrocie do Szczecina wyjechałam sama gdzie oczy poniosą aby odpocząć, aby być sama z sobą. Bez obowiązków, bez wiecznego martwienia się o kogoś, czy ta osoba zadowolona, czy ma humor? Powiedziałam sobie – nie można całego życia poświęcić tylko innym osobom. Niech oni mi poświęcą swoją uwagę, zwrócą wzrok i myśli ku mojej skromnej osobie z troską – czy ja jestem zadowolona, czy mi się podoba lub nie.
Ten rok 2009 nie był dla mnie pomyślnym rokiem. Szpital, wypadki, wywroty, przewroty. Nie mówię jednak hop, póki go nie przeskoczę. Bo nikt nie wie co go czeka, jeszcze do końca roku mamy dużo, dużo dni i oby one były szczęśliwe. Świat oszalał, stanął na głowie. Ja osobiście wolę stać na własnych nogach i to mocno i konkretnie. Za oknem ciągle pada i pada, depresja ludzi dopada, czego sobie i Państwu nie życzę.
Za oknem szaro, smutno
A jeszcze przed miesiącem
Tak było nam gorąco
Naprawdę żal.

.
Maria Czech Sobczak


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron

Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Wsparcie techniczne KrudIT Usługi Informatyczne
[ Time : 0.616s | 14 Queries | GZIP : Off ]